|
lata 1945 - 1949
. lata 1950 - 1974 . lata
1975 - 1991 . lata 1992 - 2003
[1] [2]
[3] [4]
>>>następna
Lata 1945 - 1949***
Historia szczecińskiej straży pożarnej rozpoczęła się z końcem
kwietnia 1945 roku. Do wyzwolonego Szczecina przybył Piotr
Zaremba - pierwszy prezydent miasta. Natychmiast podjął
decyzję o utworzeniu zawodowej straży pożarnej, która opanowałaby
groˇną sytuacją pożarową, mającą wówczas wyraˇne cechy dywersji
i sabotażu.
30 kwietnia przyjechała do Szczecina
5 - osobowa grupa bydgoskich strażaków. Nie byli oni w stanie
jednakże opanować sytuacji, ponieważ nie było sprzętu, a przede
wszystkim brakowało ludzi. W Szczecinie przebywali wówczas
Polacy - robotnicy przymusowi wywiezieni do Rzeszy, byli jeńcy
wojenni i więˇniowie powracający z obozów. To oni powiększyli
szeregi straży pożarnej. W ten sposób 1 maja 1945 roku
w Szczecinie powstała pierwsza jednostka użyteczności publicznej
- Miejska Straż Pożarna w sile 26 strażaków.
4 maja przybyła następna 18 - osobowa grupa strażaków z Poznania.
Połączone grupy stanowiły już pewną siłę dobrze zorganizowanych
ludzi, która mogła zmagać się z nieustającymi pożarami. Jednak
akcje gaśnicze nadal utrudniał brak sprzętu, środków transportu
i wody. Strażacy gasili pożary podręcznymi środkami, sikawkami
z XIX wieku, było też trochę węży, łopat i wiader. Sprzęt
ten woziła do pożarów klacz "Baśka" podarowana przez
oddział pożarniczy jednostki radzieckiej. W ciągu pierwszych
czterech dni strażacy ugasili 36 pożarów, wznieconych przez
grupy dywersyjne, które miały zniszczyć wszystkie ważniejsze
urzędy i budynki użyteczności publicznej. Kilka razy płonął
"czerwony ratusz", Prezydium WRN, Muzeum Pomorza
Zachodniego, gmach Teatru Współczesnego, szkoły, koszary i
wiele budynków mieszkalnych.
9 maja 1945 r. w drodze do pożaru na skrzyżowaniu ulic Jagiellońskiej
i Piastów doszło do tragicznego wypadku - zderzenia z radziecką
ciężarówką. Na miejscu zginął Teofil Firlik, a trzech
innych strażaków odniosło obrażenia. Pogrzeb strażaka stał
się manifestacją całej polskiej społeczności Szczecina. Dowodem
hołdu dla zmarłego było nazwanie ulicy jego imieniem.
Teofil Firlik był on jednym z pierwszych, którzy oddali życie
w obronie miasta. Urodził się w 1912 roku w Swarzędzu. Z zawodu
był stolarzem, a z zamiłowania już przed wojną strażakiem
ochotniczej straży pożarnej. Do 1940 roku mieszkał w Szwarzędzu
i pracował w miejscowej Fabryce Mebli. W listopadzie 1940
roku został wysiedlony przez Niemców do Starachowic, gdzie
podjął pracę w swym zawodzie w Zakładach Starachowickich.
W kwietniu 1945 r. powrócił do rodzinnego Swarzędza i wstąpił
w szeregi Zawodowej Straży Pożarnej miasta Poznania. Zgłosił
się na apel Rządu i 3 maja 1945 r. został wysłany do obrony
przeciwpożarowej Szczecina. Nie dane było strażakowi długo
służyć naszemu miastu. 9 maja tragiczna śmierć wyrwała go
z szeregów strażaków. Do dnia dzisiejszego Teofil Firlik jest
symbolem walki z ogniem w szeregach pożarnictwa.
Pierwszym mianowanym Komendantem Straży Pożarnej w Szczecinie
został w dniu 17 lipca 1945 roku major Józef Dura,
jego załoga liczyła 50 osób. Strażacy otrzymali wówczas pierwszą
pensję w wysokości 500 zł.
Rok 1946 to czas utrwalania polskości zarówno w Szczecinie,
jak i okolicach. Nadal działali sabotażyści, szabrownicy,
a strażacy z każdym miesiącem byli lepiej wyposażeni w sprzęt.
Na przełomie lutego i marca zaczęła działać sygnalizacja uliczna.
Łączność z miastem umożliwiła szybkie powiadamianie o pożarze
i natychmiastowy wyjazd wozów bojowych. Techniczne ulepszenia
postawiły przed strażakami nowe wymagania. Rozpoczęły się
intensywne szkolenia z zakresu obsługi sprzętu. Wzrosło również
zatrudnienie. W marcu 1946 r. pracowało już ponad 100 strażaków.
Pracownicy straży otrzymywali tzw. dodatek ogniowy w wysokości
500 do 800 zł miesięcznie, dodatki rodzinne, udzielono pierwszych
urlopów wypoczynkowych.
W paˇdzierniku 1946 roku szczecińscy strażacy otrzymali pierwszy
typowy samochód gaśniczy z autopompą i motopompą, a w grudniu
V Pułk Saperów ofiarował straży pożarnej pierwszą wysuwaną
drabinę.
Rok 1947 to czas kiedy Komenda Miejska przeprowadziła pierwsze
kontrole służby zapobiegania pożarom w ważniejszych zakładach
pracy. Był to także okres intensywnego szkolenia zawodowego
strażaków oraz szkolenia zawodowego w zakładach pracy i w
wojsku.
Cechą charakterystyczną następnych lat jest troska o pracowników.
Strażacy zostali ubezpieczeni na wypadek śmierci lub trwałego
kalectwa. W ramach opieki socjalnej wysłano dzieci strażaków
na kolonie letnie.
Powoli rozwijało się życie kulturalne. Rozpoczęła działalność
biblioteka zakładowa. Z własnych funduszy zorganizowano orkiestrę
dętą. Kapelmistrzem został ogniomistrz Kurpiela.
W dniu 6 maja 1949 r. na miejsce zmarłego Komendanta majora
Dury, prezydent miasta powołał kapitana Stanisława Domagałę,
który pełnił tę funkcję do czasu powołania na stanowisko Komendanta
Wojewódzkiego Straży Pożarnej tj. do dnia 21 września 1950
r.
W czerwcu 1949 roku wysłano pierwszych kandydatów do Szkoły
Podoficerskiej, a na pierwszy Kurs Oficerów Pożarnictwa pojechał
ogniomistrz Klemens Szumiński.
W drugiej połowie roku sprzęt gaśniczy powiększył się o cztery
motopompy typu "Harland" o dużej wydajności, który
otrzymano z demobilu wojskowego.
W latach 1948-1949 uruchomione zostały zakłady przemysłowe,
a wraz z nimi powstały Zakładowe Straże Pożarne, z którymi
komenda ściśle współpracowała podczas większych akcji. Wówczas
powstała Kolejowa Straż Pożarna, Portowa Straż Pożarna, ZSP
Szczecińskich Zakładów Włókien Sztucznych, ZSP Papierni Skolwin,
ZSP Stoczni Szczecińskiej, ZSP Stoczni Remontowej oraz ZSP
CPN.
Na koniec 1949 roku stan zatrudnienia Miejskiej Komendy Straży
Pożarnych w Szczecinie wynosił 130 osób. Strażacy pełnili
służbę w czterech oddziałach:
- przy ul. Grodzkiej
- przy ul. Bytomskiej
- przy ul. Mosiężnej (obecnie ulicy Firlika)
- w poniemieckiej strażnicy zlokalizowanej w dawnym browarze
"Elysium" na Niebuszewie.
Do najgroˇniejszych pożarów pierwszych powojennych lat można
zaliczyć:
- pożar Państwowych Zakładów Przemysłu Motoryzacyjnego przy
ul. Wojska
Polskiego w paˇdzierniku 1946 roku;
- pożar szpitala przy ul. Powstańców Wielkopolskich, zakładów
w Załomiu ( gdzie znajdowały się magazyny zbrojeniowe), Zamku
Książąt Pomorskich, paliły się również koszary wojskowe, barki
i kutry stojące w porcie - w roku 1947;
- jedną z najtrudniejszych była akcja gaszenia pożaru w maju
1947 r. w Nadleśnictwie Podjuchy - spłonęło 600 ha podszytu
i 100 ha młodnika. Na miejsce pożaru przybyły wszystkie jednostki
straży, pomagało wojsko, milicja i pracownicy Fabryki w Żydowcach.
Akcję utrudniały wybuchy bomb i amunicji zmagazynowanej i
pozostawione przez wojska niemieckie. Zginął jeden strażak
i jeden cywil.
| *** |
wykorzystano następujące materiały:
|
| |
- opracowanie Małgorzaty
Czajkowskiej z KM PSP Szczecin"Historia szczecińskiej
straży pożarnej";
|
| |
- książkę Michała Andrzeja
Wasiluka "Zarys dziejów pożarnictwa na ziemiach
województwa zachodniopomorskiego w latach 1945 - 2003";
|
| |
- materiały archiwalne
KM PSP Szczecin.
|
lata 1945 - 1949
. lata 1950 - 1974 . lata
1975 - 1991 . lata 1992 - 2003
[1] [2]
[3] [4]
>>>następna
|